socjologowie nawyków

socjologowie, próbując opisać profil właściciela kota, ustalili (na podstawie 2 tys. ankiet), że osoby chodzące do kościoła więcej niż raz w tygodniu mają średnio 1,4 kota, natomiast niepraktykujące – średnio 2 koty. perry sugeruje, że posiadanie zwierzęcia zastępuje społeczne korzyści płynące z przynależności do wspólnoty religijnej. dla niewierzącego relacja z kotem staje się substytutem relacji międzyludzkich. co więcej, może on postrzegać kota jako… substytut boga. kot wchodzi bowiem w interakcję na własnych warunkach, zmusza do wysiłku, by zdobyć jego uczucia, a człowiekowi przeszkadza myśl, że kot mógłby być z niego niezadowolony.

nic nie działa? przyślij sobie kwiaty – naprawdę! dołącz liścik (dziękuję za pomoc). unikaj jednak przesady, w końcu to nie ma być dowód zdrady – w dodatku nieistniejącej. wyjaśnij, że pomogłaś koledze z pracy w okropnie trudnym projekcie, przez co sama miałaś więcej pracy.

umysł skupiony na tym, co się powtarza, wyłącznie zajęty nawiązywaniem tego samego do tego samego, odwraca się od wizji czasu. ma wstręt do wszystkiego co płynne, i czyni stałym wszystko, czego dotknie. rzeczywistego czasu nie myślimy ale go przeżywamy.

na stawie rozrasta się kępa lilii wodnych. codziennie kępa staje się dwukrotnie większa. jeśli zarośnięcie całego stawu zajmie liliom 48 dni, to ile dni potrzeba, żeby zarosły połowę stawu? – brzmiało drugie pytanie. prawidłowej odpowiedzi: 47 dni, udzieliło 24 proc. badanych. zdecydowana większość 76 proc. wskazała złą odpowiedź, mówiąc, że lilie zarosną połowę stawu w 24 dni.

najlepszym wyjściem, jeżeli porwie nas nurt rzeki, jest poddanie mu się, a nie walka z nim – poinformował asp. szt. marcin zawadzki z komisariatu rzecznego policji w warszawie.

jak zastąpić słowo zło?
najpopularniejsze wyrazy bliskoznaczne słowa zło to: zaraza, plaga, nikczemność, zniszczenie, draństwo, dramat, hydra, kamienne serce, czart, nieszczęście, podłość, szkoda, niemoralność, niegodziwość, krzywda, hańbiące postępowanie, brud, klęska, tragedia, niekorzyść, katastrofa, nieprzychylność, niedobór, łajdactwo

czy cytując maksymy, sentencje, złote myśli w rodzaju: apetyt przychodzi w miarę jedzenia (rabelais), lecz gdzież są niegdysiejsze śniegi? (villona), serce ma swoje racje, których rozum nie zna (pascal), obłuda jest hołdem, jaki występek oddaje cnocie (rochefoucauld), smak zmoczonej w kwiecie lipowym magdalenki (proust) czy niech żyje wesołość! kto wie, czy świat potrwa jeszcze trzy tygodnie (beaumarchais), pamiętamy, że przytaczamy je właśnie w jego błyskotliwych i sugestywnie oddanych w polszczyźnie przekładach?

całość robi wrażenie czegoś zupełnie bezkształtnego. nie ma w niej żadnych podtytułów ani nagłówków, nie dzieli się tematycznie na żadne części ani rozdziały, zaś wątek myśli często się urywa, by niekiedy – bez widocznego powodu – pojawić się na nowo w innym miejscu. nie ma w tym tekście żadnego zróżnicowania spraw ważniejszych i mniej ważnych; jest za to mnogość sugestii o niejasnym kierunku, dziwnych porównań, pytań bez odpowiedzi i adresu, sarkastycznych uwag, fikcyjnych dialogów z nie zidentyfikowanymi oponentami, dalekich przenośni a nawet uciesznych przypowieści. wszystko to poprzetykane jest z rzadka jakąś sentencją ogólną.

jak mówi kierujący badaniami dr shamik das gupta, mózg gromadzi informacje jak wiadro wodę. gdy osiągną one odpowiedni poziom, podejmowana jest decyzja.

do koloseum prowadziło 76 publicznych (numerowanych) wejść oraz 4 specjalne (nienumerowane): dwa zarezerwowano dla cesarza, senatorów, patrycjuszy czy westalek, jedno przeznaczone do wynoszenia ciał poległych gladiatorów i zwierząt, a ostatniego używali wojownicy paradujący przed walką.

w kolejnym badaniu 91 uczestników otrzymało ciastko z dołączoną do niego wiadomością. u połowy badanych była to notatka: zostawiłem je specjalnie dla ciebie. mam nadzieję, że sprawi ci radość!?, u innych: zrób z nim, co chcesz. nie obchodzi mnie to. dostałem je przypadkiem. badacz donosi, że grupie, w której notka dołączona do ciastka była życzliwa, smakowało ono nie tylko lepiej, ale wydawało się też zdecydowanie bardziej słodkie.

romeo – najbardziej samotna żaba świata – będzie mieć swoją julię. do dziś wiadomo było o istnieniu tylko jednego osobnika z gatunku telmatobius yuracare – romeo, który przebywał w muzeum historii naturalnej alcide’a d’orbigny’ego w cochabambie. od 2008 r. na wolności nie spotkano ani jednego płaza. naukowcy, którzy obawiali się, że t. yuracare wyginęły, spędzili aż 10 lat na przeczesywaniu lasu chmurnego boliwii. w końcu natknęli się na minipopulację złożoną z 5 osobników.

ciężko, ciężko żyć, ale tyko, co zrobisz. a połski język już czszeba zapomnieć, bo nie ma z kim rozmawiać.

ludzie mogą posiadać receptory pozwalające na wykrywanie więcej niż tylko pięciu smaków. niewykluczone też, że potrafimy wykrywać światło w inny sposób niż tylko za pomocą wzroku. nie doceniamy naszych możliwości biologicznych. przecież oprócz pięciu smaków podstawowych potrafimy wyczuć też smak przypalonej żywności. w jaki sposób wykrywamy ten smak?

międzynarodowy zespół naukowców, w tym specjaliści z instytutów psycholingwistyki, antropologii ewolucyjnej oraz matematyki stosowanej maxa plancka, badał wpływ wilgotności na ewolucję języków. okazało się, że języki tonalne z dużym zakresem emitowanych dźwięków są bardziej rozpowszechnione w wilgotniejszych rejonach globu, a języki nietonalne na obszarach suchych. dzieje się tak, bo struny głosowe wymagają odpowiedniego środowiska, by wydać właściwy dźwięk.

presje ewolucyjne skutkujące przejściem z poczwórnej na dwunożną lokomocję u ludzi nie są w pełni zrozumiałe (niemitz 2010), ale doprowadziły do ​​powstania ciała, które wygląda raczej jak antena.

kiedy myślimy o kimś, kogo mało znamy i opisujemy go, a jednocześnie trzymamy w ręku kubek gorącej kawy, osoba wydaje się nam bardziej przyjazna niż wtedy, gdy w kubku mamy kawę z lodem.

albert einstein zapytany przez dziennikarzy o dokładną prędkość dźwięku odparł: nie przechowuję w moim umyśle takich informacji, bo łatwo je odnaleźć w książkach.

naukowcy z national oceanography center w southampton odkryli, że płeć małży wraz z wiekiem zmienia się z męskiej na żeńską. okazało się, że małż rozpoczyna życie jako samiec, a samicą staje się dopiero wówczas, gdy osiągnie dostatecznie duże rozmiary, aby móc zająć się dużą liczbą jaj.

idąc tropem lévinasowskiej odpowiedzi na myśl derridy, twierdzę, iż krytyczna rewizja sceptycyzmu w dekonstrukcji pozwala odeprzeć obydwa zarzuty habermasa.

wśród biologów krąży żart: kokos to ssak, bo ma mleko i włosy.

straszną jest rzeczą wpaść w ręce boga żywego.

tak jak mówiłem, kapo mieli dobre buty i lepsze ubrania. jedli przyzwoicie, nie musieli wykonywać wycieńczających prac fizycznych. nie byli zagrożeni biciem. mieli dostęp do opieki lekarskiej. ich szanse przeżycia były więc znacznie większe niż przeciętnego więźnia. a żyć chce przecież każdy.

lekarka z pogotowia stwierdziła zgon mieszkanki żołędowa i odjechała. wtedy kobieta się ocknęła.

w 1892 roku amerykański filozof wiliam james pisał, że całe nasze życie, nie jest niczym więcej niż zbiorem nawyków.